Czyli realne zagrożenia wynikające z korzystania z internetu bez higieny cyfrowej i świadomości użytkownika.
Lubię być świadomym obserwatorem procesów zachodzących w świecie cyfrowym. Natłok informacji, którymi jesteśmy dziś bombardowani, nie sprzyja obiektywnej refleksji.
Dlatego, opierając się na dostępnej literaturze i danych, spróbuję przestawić Państwu kilka faktów oraz prognoz dotyczących rozwoju cywilizacji cyfrowej i jej wpływu na nasze dzieci, nasze rodzicielstwo oraz nas samych. Dzisiejszy artykuł przedstawi rolę higieny cyfrowej.
Świat zaczyna reagować. Australia wprowadza ograniczenia w korzystaniu z mediów społecznościowych przez osoby niepełnoletnie.
Inne państwa rozpoczęły analizy danych i przygotowują regulacje mające chronić dzieci i młodzież w środowisku cyfrowym. To pierwsze sygnały, że cyfrowa rzeczywistość przestała być neutralnym narzędziem, a zaczęła być czynnikiem ryzyka społecznego.
Jednocześnie giganci technologiczni – mimo posiadania wewnętrznych danych wskazujących na negatywne skutki działania platform społecznościowych – nie ujawniają pełnego zakresu informacji ani nie wdrażają kompleksowych mechanizmów ochrony użytkowników.
Ekonomika uwagi pozostaje ważniejsza niż dobrostan społeczny.
Okazuje się również, że sposób zbierania i przetwarzania danych, a szczególnie algorytmiczne dopasowywanie treści i reklam, może znacząco wpływać na nasze przekonania, sposób myślenia i zainteresowania.
Powstaje zjawisko „programowania uwagi” – sytuacji, w której algorytmy decydują, co widzimy, a tym samym pośrednio kształtują naszą percepcję rzeczywistości.
Nic więc dziwnego, że naukowcy biją na alarm. Technologia rozwija się szybciej niż systemy ochrony prawnej, a z biologicznego punktu widzenia ludzki mózg nie jest przystosowany do przetwarzania takiej ilości bodźców informacyjnych. Ewolucyjnie jesteśmy daleko za tym, co proponuje nam rozwój technologiczny.
Cyfrowi giganci z reguły nie ponoszą odpowiedzialności za uzależnienia, zaniedbania czy zaburzenia rozwojowe związane z korzystaniem z ekranów i treści, które się na nich pojawiają. Koszty przerzucane są na rodziny, szkoły, samorządy i systemy ochrony zdrowia.
Na dziś nie istnieją także spójne regulacje prawne dotyczące jednoznacznego oznaczania treści wytworzonych lub zmodyfikowanych przez sztuczną inteligencję. Użytkownik często nie ma pewności, czy oglądany materiał jest autentyczny, zmanipulowany, czy całkowicie wygenerowany.
Powyższe zjawiska tworzą realny krajobraz zagrożeń, których skala dopiero zaczyna być społecznie dostrzegana.
Dla urealnienia opisu, podaję kilka faktów:
- Swobodna zabawa stała się luksusem.
- Niebieskie światło emitowane przez ekrany przypomina do złudzenia mózgowi światło słoneczne.
- W 2010 opublikowano badanie, że aż 23% dzieci rozpoczyna
,,cyfrową karierę’’ od zdjęcia USG w macicy. To było w 2010 roku.
Obecnie z Internetu korzysta 58% Ziemian. - Moce obliczeniowe danych Wielkiej Czwórki * META są tak ogromne, że z łatwością mogłyby uruchomić usługę moderowania przyszłości
naszych dzieci- wystarczy dostarczać im algorytmy, aby zainteresowały się wybranym zagadnieniem. - Czy zdajesz sobie sprawę, że w dzisiejszych czasach potrzeby są
wzbudzane sztucznie? Łatwiej wtedy sprzedawać. - W 2015 roku, czyli dawno temu australijski rząd zlecił badanie, które pokazało, że ponad polowa treści udostępnianych na profilach pedofilskich pochodzi z serwisów społecznościowych. Dane z 2015 roku !
- Baby role play! Czy wiesz, co oznacza to pojęcie? To przestępstwo cyfrowe polegające na kradzieży wizerunku dziecka w celach
projektowania przestępstw seksualnych lub przemocowych. - 50% nastolatków denerwuje się, gdy rodzice wrzucają ich zdjęcia do sieci, 41,6 % słyszy z tego powodu nieprzyjemne komentarze od rówieśników.
W tej sytuacji kluczowym pojęciem staje się higiena cyfrowa. Podobnie jak dbamy o higienę ciała czy dietę, coraz pilniejsza staje się potrzeba dbania o jakość naszej diety informacyjnej oraz sposób korzystania z technologii.
Higiena cyfrowa oznacza świadome i odpowiedzialne zarządzanie czasem spędzanym w sieci, selekcję treści, ograniczanie ekspozycji na nadmiar bodźców oraz kontrolę nad tym, jakie dane o nas są zbierane i w jaki sposób wykorzystywane. To także umiejętność rozpoznawania manipulacji algorytmicznej, dezinformacji i treści generowanych sztucznie.
Brak higieny cyfrowej ma wymierne konsekwencje. Przewlekłe przeciążenie informacyjne prowadzi do spadku koncentracji, pogorszenia jakości snu, wzrostu lęku i obniżenia zdolności do głębokiego myślenia. Dzieci i młodzież, których mózgi dopiero się rozwijają, są szczególnie narażone na skutki nadmiernej ekspozycji na bodźce ekranowe i algorytmicznie zoptymalizowane treści.
W praktyce higiena cyfrowa obejmuje m.in.
- wprowadzanie „cyfrowych przerw”,
- ograniczanie czasu spędzanego w mediach społecznościowych,
- świadome zarządzanie powiadomieniami,
- krytyczne podejście do źródeł informacji oraz edukację dzieci w zakresie funkcjonowania algorytmów.
- To także budowanie kultury offline – przestrzeni dla rozmowy, refleksji, lektury i nudy, która jest niezbędnym warunkiem kreatywności i rozwoju poznawczego.
Jeśli nie nauczymy się higieny cyfrowej, technologia nie tylko będzie narzędziem, ale stanie się środowiskiem, które przejmie kontrolę nad naszymi procesami poznawczymi. Wówczas pytanie nie będzie już brzmiało, czy algorytmy wpływają na nasze decyzje, lecz w jakim stopniu jesteśmy jeszcze zdolni do autonomicznego myślenia.
W odpowiedzi na rosnące wyzwania związane z funkcjonowaniem dzieci i rodzin w świecie cyfrowym, w Poradni Terapeutycznej ALParys dostępne są cykliczne szkolenia z zakresu uzależnień behawioralnych.
Polecam zapoznanie się z ofertą cyklicznych szkoleń.
Artykuł powstał w oparciu o dane z książki ,, Wychowanie przy ekranie” Magdalena Bigaj.
Autor: Anna Mackiewicz, psycholog.
Dodaj komentarz
Komentarze